Wielokilometrowe wędrówki z plecakiem są dużo przyjemniejsze dzięki temu

1. Andrzej jest z nami niemal od początków boxa. Jak to się zaczęło?

Zaczęło się niewinnie. Od książek i publikacji kompletnie nie związanych ze sportem. W
kręgu moich zainteresowań są tematy militarne, zajmuję się też rekonstrukcją wyposażenia
jednej z amerykańskich jednostek wojskowych. Gdzieś przeczytałem, że ich trening fizyczny
oparty jest o coś co zwie się crossfit. Poczytałem, zorientowałem się w temacie i
stwierdziłem „o, wydaje się że to jest spoko”. Postanowiłem spróbować – początkowo w
klubie sportowym u przyjaciela (pozdrowienia i podziękowania dla Pawła). Początki były
ciężkie, robiłem to sam, bez większych wskazówek, bez większego planu. Treningi
wybierałem z listy, to co mi tego dnia pasowało.
Później pojawiłeś się Ty. Podchodziłem dość nieufnie. Bo jak to, ktoś będzie mi mówić co
mam robić i ćwiczyć? Przekonałem się, że jednak warto. Odpowiednie systemowe
podejście, nauka techniki i podstaw. Szybko pojawiły się widoczne efekty, między innymi w
cyferkach na wadze. Zaczynałem od dwóch treningów tygodniowo, a w chwili obecnej mam
ich nawet sześć. I nie uważam, że to zbyt wiele 🙂
2. Jesteś fanem survivalu. Trudne wyzwania nie są Ci obce. CrossFit to dla Ciebie
szkoła przetrwania ?

Bez dwóch zdań, jest to szkoła przetrwania. Tak jak w survivalu, nie wiesz co Cię spotka,
tak i treningi CF to zawsze jedna wielka niewiadoma. Idę na trening i wiem, że może być coś
czego nie ogarniam lub nie lubię. I o to chodzi, czytam co na tablicy, czasami rzucę jakieś
ciężkie słowo, ale pozostaje spiąć cztery litery i wykonać trening. A ten bywa czasami
bardzo trudny do przetrwania.
3. Najlepsza wg Ciebie rzecz w CF to?

Rozwój siebie samego, to oczywiste. Ale także ludzie, którzy motywują. Nie zawsze jest
lekko, ale czasami ktoś zmotywuje jakimś ciepłym, niekoniecznie cenzuralnym słowem.
Rywalizacja, to jest dobra rzecz. Mimo, że trenuję dla siebie to jednak jest okazja porównać
się z innymi. I nie kryję faktu, że miło się robi jak taki masters jest w stanie osiągnąć lepszy
wynik niż młodzież 😉
4. Co daje Ci CrossFit w codziennym życiu?

No jak co? Wnoszenie siatek z zakupami po schodach i bez windy. A tak serio –
wytrzymałość i siła. Trochę chodzę po górach lub lasach. Wielokilometrowe wędrówki z
plecakiem są dużo przyjemniejsze dzięki temu. Ale i przysłowiowe dźwiganie kanapy lub
lodówki na czwarte piętro dzięki CF jest łatwiejsze – trener zawsze mówił „trzymaj proste
plecy”. I tak się dzieje.
5. Dokończ zdanie: „CrossFit to dla mnie..”
A odpowiem banalnie – sposobem na życie. Mimo że banał, to prawdziwy. Przy sześciu
aktywnych treningowo dniach nie może być inaczej. Ale CF to też pokonywanie własnych
granic. Pamiętam początki, gdy pewne ćwiczenia były trudne, obciążenia taaakie ciężkie. A
teraz? Teraz tamto odeszło w zapomnienie, poprzeczka poszła wyżej. Wiem, że mogę
więcej.

Andrzej Sosnowski